RSS Feed

Czego się boimy?

Posted by admin on 14th Wrzesień and posted in Szkoła

nauczycielCzego się boimy? Przecież nie tylko pająków i ciemnego lasu, gdzie wszystko się rusza i chce nas atakować? Prawdziwe lęki drzemią w środku. Gdyby pogrupować te lęki i strachy to zebrałyby się dwie duże grupy. Pierwsza z nich to szkoła. I nic dziwnego. Przecież w szkole spędza się większość życia. Nowi znajomi, nieznośne niby przyjaciółki i czasem zbyt złośliwi nauczyciele. Szkoła to taka skarbonka (można by rzec) strachów. Ludzie w szkole boją się kocenia, odpytywania na lekcji, egzaminów, klasówek. Ale szkoła – to strachy, które miną. Poza tym boimy się również odrzucenia, trudnej miłości, ale też pierwszej miłości. Każdy ma również swoje indywidualne strachy i straszki. Jakie konkretnie? Różne. Są np. strachy przed samotnością. Ludzie boją się samotności, bezsennych nocy, konfliktów z przyjaciółmi, albo ich straty. Boją się, że w każdej chwili może ich to dotknąć. Boją się, że nie będą mieli dla kogo żyć, że wieczory będą samotnie spędzać przed telewizorem, nie mając do kogo się odezwać. Ludzie boją się też dorosłości i odpowiedzialności za siebie i innych. Boją się, że nikt ich nie zaakceptuje bo mają np. jakieś wady. Są mniejsze i większe oczy strachy. Ze spraw ogólnych ludzie boją się śmierci, ośmieszenia. Niektórzy boją się wizyty duszpasterskiej. Często lęki, które mamy zaczynają nas przerastać. Atakują nasze myśli, wracają w snach, przeszkadzają nam normalnie żyć. Trzeba się z nimi po prostu wziąć za bary. Wypisać je na kartce i zastanowić się jak je ograniczyć. Jeśli sami nie potrafimy udajmy się do kogoś o pomoc. Nie mówię, że od razu trzeba iść po rade do psychologa (chyba, że jest to strach przed wszystkim , co może być oznaką depresji). Nikt nie jest sam na świecie – koło nas jest przyjaciel, kolega, mama, babcia. Mogą nam pomóc, bo nas znają i wiedzą jak pokonać nasz lęk.

Comments are off

Szkoła – Dobra szkoła!

Posted by admin on 16th Czerwiec and posted in Szkoła

szkołaWszyscy chcą iść np. do dobrego liceum. Tylko co to właściwie znaczy? W listach, e – mailach, na forach dyskusyjnych wciąż jak bumerang powraca pytanie – co wybrać? Jaką szkołę wybrać? To, że jakaś szkoła będzie dobra dla jednego, wcale nie oznacza, że inni będą zadowoleni z takiego wyboru. Przy poszukiwaniu dobrego liceum trzeba zwrócić uwagę na jego specjalizację. To oczywiście nieformalny podział – w każdej szkole mogą się przecież uczyć i wybitni humaniści i matematycy, drzwi otworem przed wszystkimi, ale placówki słyną często właśnie z poszczególnych klas. Jedne są uważane ze humanistyczne, inne polecane umysłom ścisłym. Można wybrać szkołę z tradycją. W każdym bowiem regionie są licea, które mają długoletnie tradycje. Te licea mogą się poszczycić np. sławnymi absolwentami, którzy przyczynili się do rozwoju nauki i kultury w kraju. Placówki z długoletnią tradycją mają renomę dobrych szkół – stąd co roku przeżywają prawdziwe oblężenie podczas rekrutacji. I jeszcze jeden dylemat – szkoła publiczna czy niepubliczna? Tutaj dużo do powiedzenia mają rodzice. W końcu przez najbliższe trzy lata będą musieli co miesiąc wysupłać sporą sumkę na edukację. Na egzaminach wstępnych szkoły niepubliczne wypadają trochę lepiej. Może dlatego, że w takich szkołach często sposób nauczania jest bardzo elastyczny. Często padają tez pytania – jakie liceum wybrać – czy to niedaleko domu, czy na drugim końcu miasta. Nie ma jednej właściwej odpowiedzi na to pytanie. Szkoła oddalona od domu wiąże się z dojazdami. Ci dla których pobudka rano jest nie do wyobrażenia niech więc nawet nie myślą o szkole do której trzeba dojeżdżać. Pamiętajcie nauka to nie tylko szkoła. Trzeba jeszcze odrobić zadanie domowe, przeczytać lekturę, przygotować się do klasówki, do odpowiedzi. Często szkoła kusi wyższym poziomem i to jest argument nie do odrzucenia. Koniecznie warto popytać starsze roczniki i odwiedzić szkołę – atmosfera dużo wam pomoże.

Comments are off

Szkoła – Wagary

Posted by admin on 16th Czerwiec and posted in Szkoła

szkołaWagary – fajna rzecz? Kto zostaje ten ma przechlapane u reszty klasy. Kto idzie – ten ma przechlapane u nauczycieli. Najczęściej pada hasło: Słyszałaś? Zrywamy się! Całą klasą. Kto zostaje ten jest łamistrajk! Część idzie, część zostaje bo: nie wiedziała, bo byli wtedy w bibliotece, u pielęgniarki itp. zazwyczaj są to nudne, marne kilka godzin. Ale za to wieczorem zawsze idzie wieść, że mieli niesamowite przygody i jak było wspaniale, oraz jakimi chamami i debilami są ci, którzy zostali. Następnego dnia w szkole klasa wrze od wrzasków. Dwa obozy, wrogowie. Wagarowicze kontra zdrajcy – każdy uważa się za pokrzywdzonego i każdy za zwycięzcę. Niektórzy uważają, że wagary są dla swojaków, a zostanie w szkole dla kujonów. Kujon nigdy nie chce się zerwać z lekcji i zawsze ma jakieś ważne powody. Prawdą jednak jest, że gdy jedna osoba się przeciwstawi takim pomysłom Dobromirom, to wystarczy. Nigdy nie jest tak, że wszyscy chcą iść, bo klasy najczęściej nie są zgrane, a wagary całą klasą to nuda i udręka. Ale raz to można pójść na wagary. Nasi rodzice też chodzili na wagary. I mają co wspominać. Ale z drugiej strony szkoła ponosi odpowiedzialność za ucznia nawet na wagarach. Wiadomo,. Że uczniowie i tak będą uciekać każde pokolenie przez to przechodzi. Niektórzy nauczyciele sami namawiają uczniów na wagary, ale kontrolowane. Niech tylko uczniowie wymyślą co chcą robić. Niech włożą w to trochę pracy – to nauczyciel też z nimi pójdzie. Ale to dla dzisiejszej młodzieży za trudne. Im się nic nie chce – ani iść do szkoły, ani jakoś fajnie te wagary zorganizować. I zgadzam się, że tak to zazwyczaj wygląda: na łapu – capu, przemoc psychiczna, wyśmiewanie tych, którzy chcą zostać, a potem i tak się okazuje, że o kimś klasa zapomniała. Dziś uczniowie nawet porządnie zerwać się z lekcji nie umieją.

Comments are off

Szkoła – Coraz więcej

Posted by admin on 16th Czerwiec and posted in Szkoła

SzkołaJest ich coraz więcej. Ich założycielami są najczęściej siostry zakonne lub zakonnicy. Dzielą się przeważnie na męskie i żeńskie. Czym różni się taka szkoła od szkoły świeckiej. Mówimy oczywiście o szkole katolickiej. W szkole katolickiej uczą księża i zakonnice. Nie do końca jest to jednak prawda . pośród nauczycieli są oczywiście księża i zakonnice, ale większość kadry to osoby świeckie. Nawet religię nie zawsze prowadzą pedagodzy w sutannach. Ale to chyba nieistotne, czy osoba, która uczy cie matematyki, ma sutannę czy nie. Najważniejsze czy jest dobrym nauczycielem, jak przygotuje do matury i późniejszych egzaminów na studia. Niektórzy twierdzą, że w szkole katolickiej panują surowe zakazy i bezwzględne posłuszeństwo. Ale jak to w szkole. Trzeba słuchać nauczyciela, ale żadnego reżimu nie ma. Nikt tutaj nic nie zakazuje ani nie nakazuje, to raczej kwestia dobrego smaku. A nawet jak któremuś z wychowawców coś się nie podoba to po prostu rozmawia, nie narzuca swojej woli. Istnieje taki pogląd, że w szkołach katolickich trzeba się modlić przed każdą lekcją, ale to też nie jest prawdą. Oczywiste jest to, że każdy dzień zaczynają i kończą krótką modlitwą. Dlatego uczniowie muszą być w szkole przed ósmą. Później odbywają się lekcje w zwykłym tempie. Wszystko właściwie jest identyczne jak w szkołach świeckich (z małym wyjątkiem, o którym pisałam później. Warunki przyjęcia do szkoły też są identyczne jak w zwykłej szkole. O przyjęciu decydują przede wszystkim punkty zdobyte na testach egzaminacyjnych, punkty za świadectwo i inne osiągnięcia. Czasami wymagane jest zaświadczenie od księdza o uczestniczeniu w lekcjach religii. W szkole katolickiej prawie w ogóle nie nosi się mundurków. W niektórych są, ale traktowane jako strój galowy. A, że są jakieś zasady. W końcu to szkoła jak każda inne i obowiązują pewne zasady. Szkołę wybiera się świadomie, liczą się z jej zasadami.

Comments are off

Szkoła – Matura

Posted by admin on 16th Czerwiec and posted in Szkoła

Szkoła MaturaNie zdałeś matury? Oczywiście możesz machnąć ręką na maturę, albo podejść do egzaminów jeszcze raz. I uczyć się uczyć – żeby nie wyjść z wprawy. Dopóki jednak nie zdobędziesz świadectwa maturalnego, nie ma co marzyć o studiach. Na takich jak ty liczy szkoła policealna. Możesz skorzystać z tego co szkoła policealna oferuje. W szkole policealnej nauka trwa zazwyczaj dwa lata (cztery semestry). Można uczyć się w systemie zaocznym (zajęcia odbywają się w soboty i w niedzielę co dwa tygodnie) bądź w stacjonarnym (zajęcia są trzy, cztery razy w tygodniu). Kierunki w szkole policealnej są bardzo różne. Na tych, których fascynuje uroda czekają miejsca w szkole wizażu, charakteryzacji i stylizacji. Kto lubi organizować czas innym, z pewnością odnajdzie się w szkołach wyspecjalizowanych w turystyce i w hotelarstwie. Dla lubiących wyzwania jest transport międzynarodowy, logistyka. Powodzeniem cieszą się szkoły, które w ofercie mają zarządzanie, administrację, finanse, biznes, informatykę, grafikę. Jest też sporo szkół dla artystów, w których uczą się ludzie z zacięciem aktorskim i ci których pociąga np. projektowanie. Jest też spora ilość kierunków bardzo oryginalnych jak na przykład Akademia Feng shui – szkoła idealna dla tych, którzy lubią harmonię w otoczeniu. Tym co może pocieszyć każdego, kto zdecyduje się na naukę w szkole policealnej – to koszty. Na ogół czesne jest bardzo niskie, dodatkowo można je rozłożyć na raty. Największe i najlepsze szkoły policealne zapewniają wręcz komfortowe warunki nauki. Ich właściciele twierdza, że mają najlepszy, najnowocześniejszy sprzęt i że u nich nie ma miejsca na nieaktualne metody czy techniki nauczania. Zapewniają, darmowy internat, basen. Ci, którzy nie zdali matury, a jeszcze nie wiedzą co dalej mogą się jeszcze chwilę pozastanawiać. Rekrutacja w szkołach policealnych trawa do końca sierpnia.

Comments are off

Szkoła – Dziwne Przypadki

Posted by admin on 16th Czerwiec and posted in Szkoła

SzkołaWiecie co mi się przydarzyło? Wpadłem w szczelinę czasu. Przeniosłem się ponad 100 lat wstecz. Przeniosłem się do szkoły moich pradziadków. Wracam do domu, a tu – ratunku! Mój pokój wcale nie jest mój! Gdzie laptop? Gdzie piętrowe wyrko? Zamiast tego nędzny stolik, drewniany stołeczek, stalówka, obsadka, kałamarz. Nazwy tych rzeczy brzmią strasznie obco. Niestety to moje przybory do pisania. Od razu oduczyłem się wsadzać długopis do ust (atrament nie jest przyjemny w spożyciu). Ówczesnym pisarzom i uczniom nie zazdroszczę. Jak ja tęsknię za moim kompem. Rano szkoła. Zobaczcie w jakich garniturkach siedzimy. Zdjąłem marynarek, ale i tak od tych uniformów boli mnie głowa. Wszystkie zadania dawno rozwiązałem. Teraz główkuję jak trafić na szczelinę w czasie i wrócić do domu. Pierwsza dyskoteka. Sto razy się szczypałem, by w to uwierzyć. Zamiast dyskoteki zrobili tu bal maskowy. Nie uwierzycie opiekunów i obserwatorek przyzwoitek było na tym balu więcej niż uczniów. Hi, hi, hi. Ale na w – fie to były jaja. Trafiłem na pierwsza lekcję skakania do basenu. Najgorsze było to, że trzeba było mieć coś na głowie. Po tym kasku na łebku już nigdy nie będę narzekał na mój zgrabniutki silikonowy czepek. Obiecuję. Na basenie byliśmy oczywiście ubrani w koszulki i szorty, a dziewczyny to nawet coś jakby sukienki. Tragedia! Jedno trzeba przyznać – pływanie w ubraniu nie jest łatwe. Współczuję moim pradziadkom. Mamy też swoją drużynę siatkarską. Przyjęli mnie na rezerwowego. Na sztuce (tu nazywa się to praca ręczna) zagonili nas do warsztatu. Myślałem, że chociaż jakieś robocze spodnie dostaniemy. A tu nic. Udało mi się pożyczyć od woźnego fartuszek. Jak się pewnie niektórzy domyślają, właśnie na pracach ręcznych skonstruowałem wehikuł czasu i mogłem wrócić do domku.

Comments are off

Powered By Wordpress || Designed By @ridgey28